Miłość.
Jak bardzo wyświechtaliśmy to słowo, jak zużyliśmy na różne sposoby moc słowa. Miłość.
Bardzo. Tak mi się wydaje, że bardzo. Że sam chyba kilka razy nadużyłem lub wpisałem w różne marketingowe działania frazę |Fotografowanie Miłości|. I nie jest mi z tym (nadużywaniem) zupełnie obojętnie, bo rzeczywiście staram się w całym mitycznym fotografowaniu miłości być twórcą i osobą szczerą, i że mam na temat wszystkiego co się dzieje przed obiektywem wiele refleksji, że mi również towarzyszy wtedy wiele emocji.
Dziś nadużyć nie będzie. Jak patrzeć na siebie, jak czekać i nie móc się doczekać, jak tupać wtedy nogami, jak łapać się za ręce, jak ściskać się, jak tańczyć, jak całować, jak mówić i jak łamać głos z emocji, jak śmiać się i płakać. No Boże – jak kochać – instrukcja.
Czy to jest dobra historia do sfotografowania, do sfilmowania? Tak. Tylko, że do książek od razu i do kina, bo nasze ekrany i monitory to chyba za mało. Czy dałem radę? Nie wiem, mam nadzieję że tak, ale dzisiaj mówię że nie wiem. Nie dlatego, że to była zła praca. Wydaje mi się po prostu, że dostałem od Nadii i Daniela tyle, że mogłem dać jeszcze więcej. Dziękuję.
Niemniej – powtórzę się. Nic bardziej chwytającego za serce dziś nie zobaczycie i na to wszystko wszystkich Was serdecznie zapraszam.