Maja & Ace, Ace & Maja
I goście rzecz jasna, i ja, i natura.
Niedziela to była, sierpniowa, piękna! Ale my dziś tu, my wtedy tam, nie o pogodzie. Nie o miejscu, choć unikatowe. Tylko o tym jak Maja i Ace złapali się za ręce i wzięli ślub. Dla mnie to był dzień zwilżonych oczu, skrywałem się gdzieś chwilami za aparatem żeby nie przykuwać uwagi. Miewam takie momenty, jestem za nie wdzięczny. A Mai i Aceowi życzę, żeby trzymali się tak za ręce jak najczęściej i jak najdłużej.